Wtorek, 3 Maj 2016, 21:48

Rosół - chyba nie ma domu, w którym go się nie gotuje. Niby te same składniki, a każdy rosół smakuje inaczej. U mnie w domu rosół musi być "gęsty" z dużą ilością warzyw. Nie myślcie, że pomyliło mi się z jarzynową, nie, po prostu mój rosół jest esencjonalny. Mój małżonek nigdy nie jadał rosołu, nawet na przyjęciu weselnym mieliśmy inną zupę, a nie tradycyjny rosół, ale od kiedy spróbował w moim wykonaniu, tak uwielbia rosół. I jeszcze jedna ważna rzecz: zupy na mięsie, kościach powinno się gotować kilka godzin, ja rosół gotuję ok. 3 godz. Południowoafrykańskie przysłowie, które mówi, że "dobry rosół wskrzesi martwych", nie jest zbyt dalekie od prawdy. Rosół naprawdę ma wiele zalet: poczytajcie w internecie. Zapraszam!
Składniki:
Wykonanie:
Do zimnej wody wkładam mięso, wrzucam pieprz, liść laurowy i ziele i gotuję pół godziny na mocniejszym ogniu, ale tak, aby nie kipiało. W tym czasie przygotowuję warzywa: myję, obieram i kroję na mniejsze kawałki, a marchew dzielę na połowę i część kroję w talarki, a część tylko tak na 3 części- to samo robię z porem. Żołądki oczyszczam i myję i gotuję w osobnym garnku wraz z 1 liściem laurowym do miękkości. Po pół godzinie zbieram szumowiny z rosołu i dorzucam warzywa. Gotuję na średnim ogniu, tak by się gotowało, ale nie wrzało. Po pół godzinie gotowania, w sumie po godzinie, dorzucam ząbki czosnku i opaloną cebulę oraz sól, pieprz i troszkę wegety (jeśli jest taka potrzeba). Jeśli żołądki są już miękkie to wyciagam je z wody i wrzucam do rosołu. Wszystko gotuję na małym ogniu, tak aby "pykało". Rosół jest dużo lepszy, jeśli gotuje się go długo, ja co najmniej 2 godziny i na małym ogniu. Podaję z makaronem i posiekaną natką pietruszki.


Smacznego!
- porcja rosołowa, a najlepiej kurczak zagrodowy lub kura od gospodarza
- udko z kurczaka (jeśli mamy tylko porcję rosołową)
- kawałek mięsa z kaczki np. udko, skrzydło
- 3 marchewki
- pół pora
- 1 korzeń pietruszki
- kawałek selera
- ćwiartka kapusty włoskiej (nawet mniej niż ćwiartka)
- 2 ząbki czosnku
- małą cebulka
- świeże liście lubczyku i selera (1-2 łodyżki), ewentualnie suszone
- 3 ziarna czarnego pieprzu, 1 ziele angielskie, 2 liście laurowe
- sól, pieprz, ekologiczna wegeta
- 3 żołądki indycze (opcjonalnie)
- natka pietruszki + makaron
Wykonanie:
Do zimnej wody wkładam mięso, wrzucam pieprz, liść laurowy i ziele i gotuję pół godziny na mocniejszym ogniu, ale tak, aby nie kipiało. W tym czasie przygotowuję warzywa: myję, obieram i kroję na mniejsze kawałki, a marchew dzielę na połowę i część kroję w talarki, a część tylko tak na 3 części- to samo robię z porem. Żołądki oczyszczam i myję i gotuję w osobnym garnku wraz z 1 liściem laurowym do miękkości. Po pół godzinie zbieram szumowiny z rosołu i dorzucam warzywa. Gotuję na średnim ogniu, tak by się gotowało, ale nie wrzało. Po pół godzinie gotowania, w sumie po godzinie, dorzucam ząbki czosnku i opaloną cebulę oraz sól, pieprz i troszkę wegety (jeśli jest taka potrzeba). Jeśli żołądki są już miękkie to wyciagam je z wody i wrzucam do rosołu. Wszystko gotuję na małym ogniu, tak aby "pykało". Rosół jest dużo lepszy, jeśli gotuje się go długo, ja co najmniej 2 godziny i na małym ogniu. Podaję z makaronem i posiekaną natką pietruszki.


Smacznego!
Brak komentarzy.